Po nitce do pępka ANNA ŚWIRSZCZYŃSKA

Reżyseria - Janina Tomaszewska
Występują: Marta Andrzejczyk, Alicja Andrzejewska, Izabela Mańkowska-Salik, Michał Nowakowski, Agnieszka Reimus

Premiera odbyła się 10 VI 2007 r. w Teatrze Lalek w Olsztynie. Spektakl został zrealizowany przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Po nitce do pępka” jest sztuką manipulującą najgłębszymi pokładami ludzkiej psychiki – symbolami i archetypami, a od czasów Freuda i Junga ja jako widz jestem nieustannie oswajany z interpretacjami snów – czyli osobistej wersji mitów. Jednocześnie mimo, że Biały Teatr sięga do archaicznych korzeni teatru – czyli obrzędów i misteriów to pozostaje – przynajmniej moim zdaniem - w centrum jednego z głównych zjawisk w obecnej kulturze, czyli właśnie powrotu do źródeł. Wielość odniesień w warstwie tekstowej, choreograficznej i – ośmielę się dodać – muzycznej sprawia, że spektakl działa na wyobraźnię z wielką siłą. Co jest moim zdaniem kluczem do spektaklu, zagubionym końcem nitki? Jedyny element początkowo pozornie niepasujący – udział mężczyzny w spektaklu, w którym teksty są prawie tylko o kobietach i z kobiecej perspektywy. Ale ten trudny do zaakceptowania dysonans okazuje się być coincidentia oppositorum – jednością przeciwieństw. Początkowy męsko – żeński dwugłos w ostatniej scenie spektaklu okazuje się jednym głosem. Kobietą w mężczyźnie, a może mężczyzną w kobiecie. „Po nitce do pępka” jest moim zdaniem odwróconym mitem o Mefiście i Androgynie. Wydaje się , że wszystko w spektaklu Białego Teatru jest przemyślane – teksty mają nieprzypadkową kolejność, gra aktorska celnie podkreśla emocje i siłę oddziaływania symboli. Ruch sceniczny jest rodem z archaicznych obrzędów, śpiewy niczym z utworu Meredith Monk- eksperymentalne i pierwotne jednocześnie. Udział w spektaklu był dla mnie prawdziwym przeżyciem estetycznym i emocjonalnym.
Aleksander Zieleń WINDOWISKO 2009


WIECZNOŚĆ MA ZMARTWI
ENIE
Ach, gdybyś znalazł
koniec mojej nitki.
Jestem kłębek
z felerem. Nie mam
końca.
A.Świrszczyńska
 

  Świrszczyńska Anna (1909-1984), polska poetka, dramatopisarka. Urodziła się w Warszawie jako córka malarza historycznego Jana Świerczyńskiego. Debiutowała w 1930 na łamach tygodnika Bluszcz. W 1931 ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jej marzeniem były studia malarskie, ale z przyczyn finansowych nie mogła ich zrealizować. W 1936 wydała debiutancki tom Wiersze i proza. W latach 1936-1939 pracowała w Związku Nauczycielstwa Polskiego, była redaktorką Małego Płomyczka.

W okresie okupacji niemieckiej działaczka podziemia kulturalnego. Uczestniczka powstania warszawskiego. W czasie walk powstańczych, jak i podczas kampanii wrześniowej, pracowała ochotniczo jako salowa i pielęgniarka w warszawskich szpitalach.

Po wojnie osiadła w Krakowie. W 1946-1950 kierownik literacki Teatru Młodego Widza. Pisała utwory dla dzieci, sztuki dla dorosłych, libretto do opery Hagith K. Szymanowskiego. Wydała 10 tomów wierszy. Stworzyła swą własna teorię poezji zaangażowanej moralnie, emocjonalnej i walczącej. Opublikowała zbiory poezji, m.in.: Wiersze i proza (1936), Liryki zebrane (1958), Czarne słowa. Poezje i dramaty (1967), Jestem baba (1972), Budowałam barykadę (1974), pośmiertnie wydano Cierpienie i radość (1985). Dramaty: Orfeusz (1947), Teatr poetycki (1984).

Świrszczyńska pierwsza w poezji polskiej zaczęła o losie kobiety i jej uczuciach mówić własnym głosem kobiety. Ogołociła swój język ze wszystkich metafor i porównań,porzuciła formę groteski i stylizacje na staropolszczyznę. Skróciła zdania. Posunęła się do takiej intensywności uczuć i takich opisów ciała, że często oskarżana była o ekshibicjonizm.

Sama uważała, że posuwa się do jego granicy.

W poezji Świrszczyńskiej kobieta rodzi nie tylko dzieci, ale i świat. Występuje w wielu różnych rolach, bardzo często wyrażonych w pierwszej osobie: matka, córka, kochająca, pożądająca, czuła i rozpaczająca, opłakująca zmarłych, opiekująca się rannymi, zwariowana albo bardzo praktyczna.

Tom Jestem baba był wstrząsem dla publiczności czytającej. Czesław Miłosz w swojej książce o Świrszczyńskiej Jakiego to gościa mieliśmy przyznał się, że musiał pokonywać pewne męskie uprzedzenia, by dobrze zrozumieć feminizm Świrszczyńskiej. Uznał ją jednak, obok Mirona Białoszewskiego, za wielką odnowicielkę poetyckiej polszczyzny.

"Jeśli symbolem debiutanckiego zbiorku mogło być kostiumowe widowisko teatralne, to symbolem dwóch ostatnich będzie chyba izba porodowa. Co jest bardziej stosowne dla poezji? Wielu czytelników odpowie z pewnością inaczej niż ja".

 

 Spektakle:   KOLEBKA  ::   PO NITCE   ::  ZIEMIA  ::  SALOME  ::  KRÓLEWNA

Nagrody i wyróżnienia:
- Grand Prix podczas Płośnickiego Lata Artystycznego VI 2007 r.
- Srebrny Róg Myśliwski Króla Jana, XXIX Biesiada Teatralna, Horyniec Zdrój I 2008 r.